Panele traciły moc czterokrotnie szybciej niż w gwarancji - deweloper fotowoltaiki pozywa First Solar o setki milionów dolarów

Kiedy specyfikacja techniczna rozmija się z rzeczywistością
Inwestorzy budujący farmy fotowoltaiczne od lat polegają na danych producentów modułów - deklarowanej mocy, współczynniku temperaturowym czy przewidywanym tempie spadku wydajności w kolejnych latach eksploatacji. Na tych parametrach opierają się wieloletnie kalkulacje finansowe i oceny rentowności projektów liczonych nieraz w setkach megawatów. Problem pojawia się, gdy realna praca instalacji drastycznie odbiega od zapisów gwarancyjnych, a producent zwleka z wyjaśnieniami. Taki właśnie scenariusz rozgrywa się obecnie przed sądem stanowym w Nowym Jorku, gdzie toczy się jedna z najbardziej spektakularnych spraw w historii amerykańskiego sektora OZE.
Ponad 2,4 miliona paneli trafiło do trzech wielkich projektów
Stronami sporu są Swift Current Energy, deweloper farm fotowoltaicznych, oraz First Solar - największy producent paneli spoza Chin, znany ze stosowania technologii cienkowarstwowej opartej na tellurku kadmu (CdTe), odmiennej od dominującego na rynku krzemu krystalicznego. W latach 2021-2024 Swift Current Energy zakupiło od First Solar ponad 2,4 miliona takich modułów, które trafiły do trzech dużych instalacji. Jedną z nich jest Double Black Diamond w stanie Illinois - projekt o mocy 800 MW, zaliczany do największych farm fotowoltaicznych w USA.
Pierwsze sygnały o problemach pojawiły się już podczas testów odbiorczych prowadzonych przez generalnego wykonawcę. Zamiast potwierdzenia zgodności z projektem, wykryto wyraźne niedobory generowanej mocy - co, jak się później okazało, było zapowiedzią znacznie poważniejszych kłopotów.
Spadek mocy czterokrotnie większy niż zakładała gwarancja
Zgodnie ze specyfikacją First Solar moduły miały zachować minimum 98 proc. mocy znamionowej po pierwszym roku pracy, a następnie - przez kolejne lata, aż do 30,5 roku eksploatacji - tracić maksymalnie 0,3 proc. mocy rocznie. Tymczasem, jak wynika z pozwu Swift Current Energy, analizy wykazały średni spadek mocy o około 8 proc. już w pierwszym roku użytkowania - czyli czterokrotnie więcej, niż dopuszczała gwarancja.
Jeszcze poważniej wygląda to w przypadku części modułów, które w ciągu zaledwie półtora roku zdegradowały się bardziej, niż producent przewidywał dla całego trzydziestoletniego okresu eksploatacji. Według dewelopera problem objął aż 1,6 miliona dostarczonych paneli, co stanowi zdecydowaną większość całego zamówienia.
Zjawisko „hibernacji” modułów jako klucz do sprawy
Istotnym wątkiem pozwu jest techniczne wyjaśnienie przyczyn awarii. Swift Current Energy wskazuje na podatność modułów CdTe na tzw. utratę metastabilności - zjawisko powodujące spadek wydajności w niskich temperaturach oraz po dłuższym braku nasłonecznienia. Efektem ma być swoista „hibernacja” paneli po okresach chłodu i słabego światła.
Producent miał zapewniać, że wraz z poprawą warunków pogodowych moduły stopniowo wracają do pełnej sprawności. Deweloper podważa jednak, czy ten proces faktycznie pozwala osiągnąć parametry zgodne z gwarancją. W pozwie zaznaczono, że informacja o zjawisku hibernacji - kluczowa dla planowania produkcji energii - nie została przekazana kupującemu przed zawarciem umowy.
Czy producent wiedział o wadach wcześniej?
Najpoważniejszy zarzut dotyczy tego, że First Solar miał być świadomy problemów w swoim procesie produkcyjnym jeszcze przed wysyłką modułów do klienta. Według Swift Current Energy producent nie zgłosił tych nieprawidłowości, dopóki deweloper sam ich nie wykrył i nie zasygnalizował - a nastąpiło to na miesiąc przed publicznym ujawnieniem całej sprawy.
W listopadzie 2024 roku First Solar przedstawił inwestorowi prezentację wyjaśniającą źródła problemów produkcyjnych oraz opisującą zmiany wdrożone w fabrykach, by je wyeliminować. Dla Swift Current Energy był to dowód, że producent od dłuższego czasu znał skalę defektów, zanim panele trafiły na pole fotowoltaiczne klienta.
Procedura reklamacyjna, która w praktyce nie działa
Gdy deweloper zgłosił roszczenia z tytułu gwarancji, First Solar miał postawić warunek trudny do zrealizowania - demontaż każdego wadliwego modułu i przesłanie go do fabryki producenta na indywidualne testy. Przy skali problemu sięgającej 1,6 miliona paneli taka procedura oznaczałaby koszty logistyczne i operacyjne znacznie przewyższające wartość potencjalnego odszkodowania.
Co to oznacza w praktyce dla inwestorów i deweloperów
- Specyfikacje producentów modułów nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste zachowanie paneli w warunkach eksploatacyjnych.
- Zjawiska takie jak utrata metastabilności mogą istotnie wpływać na produkcję energii, a nie zawsze są jasno komunikowane klientom.
- Procedury reklamacyjne w umowach gwarancyjnych powinny być precyzyjnie określone, aby uniknąć sytuacji, w których ich realizacja jest praktycznie niemożliwa przy dużej skali projektu.
- Warto uwzględniać w umowach PPA mechanizmy zabezpieczające przed karami wynikającymi z awarii technicznych niezależnych od dewelopera.
Setki milionów dolarów na szali
Sprawa trafiła do sądu stanowego w Nowym Jorku i może zakończyć się odszkodowaniem liczonym w setkach milionów dolarów. Swift Current Energy domaga się rekompensaty nie tylko za utraconą produkcję energii, lecz także za kary umowne wynikające z niedotrzymania zobowiązań w ramach umów sprzedaży energii (PPA) oraz koszty dodatkowego finansowania, jakie musiało zaciągnąć w związku z powstałymi zobowiązaniami. Ostateczna wysokość roszczeń zostanie ustalona w toku postępowania sądowego.
Sygnał dla całej branży fotowoltaicznej
Niezależnie od wyroku, spór Swift Current Energy z First Solar już teraz stanowi istotne ostrzeżenie dla rynku OZE. Pokazuje, jak ważne jest dokładne testowanie modułów przed ich wdrożeniem na dużą skalę oraz jak kosztowne mogą być skutki ukrytych wad technologicznych w projektach liczonych w setkach megawatów. To również przypomnienie, że nawet uznani producenci nie są wolni od błędów produkcyjnych, a precyzyjnie skonstruowane umowy gwarancyjne mogą zadecydować o tym, czy spór trafi na salę sądową.
Podsumowanie
Swift Current Energy pozwało First Solar, twierdząc, że dostarczone moduły fotowoltaiczne CdTe traciły moc około 8 proc. zamiast gwarantowanych maksymalnie 2 proc. w pierwszym roku eksploatacji, czyli niemal czterokrotnie szybciej niż zakładała specyfikacja. Spór dotyczy ponad 2,4 miliona paneli zainstalowanych w latach 2021-2024 w trzech dużych farmach fotowoltaicznych w USA, w tym w projekcie Double Black Diamond o mocy 800 MW w Illinois. Sprawa toczy się przed sądem stanowym w Nowym Jorku i opiewa na setki milionów dolarów odszkodowania.