Kto zarządza bateriami w Ełku i Turośni? Statkraft przejmuje stery od Greenvolt

Mieć magazyn to nie wszystko
Postawienie wielkoskalowej baterii na gruncie to w istocie dopiero pierwszy etap inwestycji. Prawdziwe wyzwanie zaczyna się w momencie, gdy instalacja jest już przyłączona do sieci i gotowa do eksploatacji. Trzeba wtedy odpowiedzieć na pytanie, kto podejmuje codzienne decyzje o ładowaniu i rozładowywaniu magazynu, tak aby projekt faktycznie przynosił zyski. Przykład dwóch dużych polskich instalacji portugalskiej grupy Greenvolt pokazuje wyraźny trend: zamiast samodzielnego zarządzania aktywem, coraz częściej wybierane jest powierzenie tej funkcji wyspecjalizowanemu operatorowi.
Dwie baterie po 200 MW i wspólny operator
Chodzi o instalacje w Turośni Kościelnej i w Ełku. Każda z nich ma moc 200 MW oraz pojemność 800 MWh, co przekłada się na około cztery godziny pracy przy maksymalnym obciążeniu. Magazyn w Turośni wystartował komercyjnie w lipcu, a uruchomienie instalacji w Ełku zaplanowano na czwarty kwartał 2026 roku. W sumie to 400 MW mocy, którą trzeba sprawnie rozdysponować na kilku rynkach jednocześnie.
Greenvolt podpisał dziesięcioletnią umowę ze Statkraftem, w ramach której to norweska spółka będzie podejmować bieżące decyzje o ładowaniu i rozładowywaniu obu baterii, zarówno na rynku energii, jak i na rynkach elastyczności. Greenvolt pozostaje właścicielem instalacji, nie traci praw do aktywa, ale w zamian za oddanie kompetencji operacyjnych zyskuje bardziej przewidywalny, długoterminowy strumień przychodów.
Tolling, czyli podział ról między właścicielem a traderem
Model przyjęty przez Greenvolt nazywa się tollingiem. Polega on na wyraźnym rozdzieleniu funkcji: właściciel magazynu ogranicza swoją bezpośrednią ekspozycję na wahania cen i zmienność rynkową, a wyspecjalizowany partner, tutaj Statkraft, odpowiada za optymalizację handlową. To rozwiązanie szczególnie przydatne dla firm, które nie chcą lub nie mogą utrzymywać własnych zespołów tradingowych zajmujących się codziennym, dynamicznym zarządzaniem baterią.
Żadna ze stron nie podała do publicznej wiadomości wartości kontraktu ani szczegółowego podziału ryzyka. Nie wiadomo więc, jak rozliczana będzie degradacja ogniw w czasie, kto ponosi koszt energii zużywanej do ładowania magazynu ani jakie limity liczby cykli pracy ustalono w umowie. To właśnie te zapisy w praktyce decydują o tym, czy taka umowa jest opłacalna dla obu stron.
Co to oznacza w praktyce dla przychodów z magazynu
Sam tolling to wyłącznie jeden z elementów szerszej strategii przychodowej. Magazyn w Turośni ma od 2028 roku dodatkowo uczestniczyć w rynku mocy, na mocy siedemnastoletniego kontraktu z obowiązkiem mocowym na poziomie 170 MW. Rynek mocy wynagradza przede wszystkim gotowość do dostarczenia mocy w razie potrzeby, natomiast tolling pozwala komercyjnie wykorzystać elastyczność baterii na pozostałych rynkach.
Takie łączenie kilku źródeł przychodów nazywa się revenue stackingiem. Dobrze tłumaczy ono, dlaczego ekonomika dużego magazynu energii nie sprowadza się do prostego kupowania taniej energii i sprzedawania jej kilka godzin później drożej. W praktyce przychody mogą napływać równolegle z kilku kierunków, takich jak:
- dostępność dla systemu elektroenergetycznego w ramach rynku mocy
- arbitraż cenowy między godzinami taniej i drogiej energii
- udział w rynku bilansującym
- inne usługi systemowe świadczone przez magazyn
Finansowanie było gotowe, zanim pojawił się Statkraft
Co istotne, umowa tollingowa nie była w tym przypadku warunkiem koniecznym do pozyskania finansowania. Już pod koniec sierpnia Greenvolt poinformował o zawarciu pakietu finansowego z UniCredit, obejmującego 153 miliony euro finansowania pomostowego oraz 65 milionów euro gwarancji przeznaczonych na projekty w Ełku i Turośni. Dopiero ponad miesiąc później, pod koniec września, ogłoszono umowę tollingową ze Statkraftem.
Nie znaczy to jednak, że tego typu długoterminowe kontrakty tracą na znaczeniu dla finansowania kolejnych projektów. Statkraft wskazuje, że umowy tollingowe zwiększają przewidywalność przyszłych przychodów, co może ułatwiać pozyskiwanie kapitału na nowe, duże inwestycje magazynowe. W przypadku Ełku i Turośni finansowanie po prostu udało się zabezpieczyć na wcześniejszym etapie rozwoju projektu.
Rosnący portfel Greenvolt i coraz większa konkurencja
Greenvolt nie zatrzymuje się na dwóch opisanych instalacjach. Spółka prowadzi już kolejny, znacznie większy projekt w Siedlcach, gdzie we wrześniu ruszyła budowa magazynu o mocy 600 MW i pojemności 2,4 GWh, z planowanym uruchomieniem do końca 2027 roku. Po zakończeniu wszystkich trzech inwestycji łączna moc portfela magazynowego Greenvolt ma sięgnąć 1 GW, a pojemność aż 4 GWh.
Statkraft określa umowę dotyczącą Ełku i Turośni jako największy jak dotąd publicznie ogłoszony kontrakt tollingowy dla magazynów energii w całej Unii Europejskiej. Jeśli takie umowy będą zawierane coraz częściej, o opłacalności nowych inwestycji w magazyny energii zadecyduje nie tylko wielkość instalacji, lecz przede wszystkim sposób zabezpieczenia i łączenia różnych źródeł przychodów. Rosnąca liczba baterii na rynku oznacza bowiem również rosnącą konkurencję o najbardziej dochodowe godziny i najkorzystniejsze usługi systemowe.
Dla inwestorów i deweloperów kolejnych dużych projektów magazynowych płynie z tego prosty wniosek: parametry techniczne, czyli moc w megawatach i pojemność w megawatogodzinach, to dziś tylko połowa równania. Równie ważne stają się długość zawieranych kontraktów, udział w rynku mocy oraz przyjęty model komercyjnego zarządzania baterią. Magazyn buduje się raz, ale jego elastyczność trzeba sprzedawać umiejętnie przez kolejne kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt lat na stale zmieniającym się rynku energii.
Podsumowanie
Zarządzaniem dwoma polskimi magazynami energii Greenvolt w Ełku i Turośni Kościelnej (po 200 MW i 800 MWh każdy) zajmie się norweski Statkraft na mocy dziesięcioletniej umowy tollingowej. Greenvolt pozostaje właścicielem instalacji, ale to Statkraft podejmuje bieżące decyzje o ładowaniu i rozładowywaniu baterii na rynku energii i rynkach elastyczności, zapewniając właścicielowi bardziej przewidywalne przychody.