Spór o akcyzę na prąd i gaz: Polska hamuje unijną reformę wspierającą pompy ciepła

Problem, który dotyka każdego, kto rozważa pompę ciepła
Osoby planujące wymianę kotła gazowego na pompę ciepła od dawna zadają sobie to samo pytanie: czy prąd w Polsce kiedykolwiek przestanie być relatywnie droższy od gazu na tyle, by inwestycja w elektryczne ogrzewanie miała sens ekonomiczny bez dodatkowych dopłat. Odpowiedź na to pytanie zależy dziś nie tylko od cen energii na rynku, ale również od toczącego się w Brukseli sporu o kształt unijnych przepisów podatkowych. Spór ten może wpłynąć na rachunki milionów gospodarstw domowych i firm, a jego finał wciąż nie jest przesądzony.
Unijny pomysł na wyrównanie kosztów elektryfikacji
W lipcu Komisja Europejska zaproponowała rozporządzenie, którego celem jest obniżenie kosztów energii elektrycznej oraz przyspieszenie elektryfikacji i cyfryzacji gospodarki. Kluczowym elementem projektu jest artykuł 18c, zakładający, że akcyza na prąd nie powinna być wyższa niż akcyza na gaz ziemny. Zamysł jest prosty: jeśli prąd kosztuje relatywnie więcej niż gaz, to zakup pompy ciepła, samochodu elektrycznego czy przestawienie procesów przemysłowych na energię elektryczną przestaje się opłacać. Komisja chce więc wyrównać warunki podatkowe dla obu nośników energii, aby decyzje inwestycyjne nie były zaburzane przez różnice w krajowych systemach fiskalnych, które często mają charakter historyczny i przypadkowy.
Dlaczego Polska i inne kraje mówią: zwolnijcie
Podczas posiedzenia Rady UE w Luksemburgu 29 października temat wywołał ostrą wymianę zdań. Polska, reprezentowana przez wiceministra energii Wojciecha Wrochnę, otwarcie wyraziła sprzeciw wobec trybu procedowania tego zapisu. Nie chodzi tu o samą ideę zrównania stawek podatkowych, lecz o podstawę prawną, na której opiera się cały przepis.
Rozporządzenie jest procedowane w zwykłej procedurze ustawodawczej, co oznacza, że Rada UE decyduje większością kwalifikowaną. Tymczasem sprawy podatkowe w Unii Europejskiej od zawsze wymagają jednomyślności wszystkich państw członkowskich. Umieszczenie regulacji o charakterze podatkowym w akcie głosowanym inną większością rodzi poważne wątpliwości proceduralne, niezależnie od tego, jak ocenia się sam pomysł merytorycznie.
Polska nie jest w tym sporze osamotniona. Podobne zastrzeżenia zgłosiły Niemcy, Włochy, Czechy, Słowacja i Finlandia. Kilka delegacji podnosiło argument, że zmiany w opodatkowaniu energii powinny być przedmiotem odrębnych, dedykowanych regulacji dotyczących podatków energetycznych, a nie elementem rozporządzenia o zupełnie innym charakterze prawnym.
Co na to Komisja Europejska
Bruksela broni swojego stanowiska, twierdząc, że proponowany zapis mieści się w ramach obowiązującego prawa unijnego i może realnie przełożyć się na niższe rachunki za energię zarówno w gospodarstwach domowych, jak i w firmach. Z komunikatu Rady UE wynika, że negocjacje będą kontynuowane, a państwa członkowskie mają dążyć do wypracowania wspólnego stanowiska jeszcze w grudniu. Los artykułu 18c pozostaje więc otwarty, a kolejne tygodnie pokażą, czy Komisja zdecyduje się na ustępstwa, czy będzie trwać przy obecnym brzmieniu przepisu.
Ile podatków faktycznie siedzi w cenie prądu
Spór nabiera dodatkowego wymiaru w świetle danych Eurostatu. Według statystyk za drugie półrocze 2025 roku udział nieodzyskiwalnych podatków i opłat w cenie prądu dla odbiorców biznesowych w Polsce wyniósł aż 36 procent, podczas gdy średnia unijna to 17,7 procent. To najwyższy wynik w całej Unii Europejskiej, co sugerowałoby, że Polska wyjątkowo mocno obciąża energię elektryczną podatkami.
Obraz ten komplikuje jednak Instytut Reform, który zwraca uwagę, że sposób klasyfikowania polskich opłat w statystykach Eurostatu może zawyżać rzeczywisty udział podatków w cenie prądu. Według wyliczeń Instytutu, dla odbiorców niebędących gospodarstwami domowymi, realny udział tych obciążeń, bez VAT, wynosi raczej 10 do 12 procent. Ta różnica pokazuje, jak mocno wynik takich analiz zależy od przyjętej metodologii i tego, co dokładnie zaliczymy do podatków, a co do innych opłat.
Co to oznacza w praktyce dla konsumentów
Najważniejsza praktyczna kwestia, o której warto pamiętać, to fakt, że artykuł 18c wcale nie nakazuje wprost obniżenia akcyzy na prąd. Przepis określa jedynie dopuszczalną relację między stawkami dla energii elektrycznej i gazu, zostawiając państwom swobodę wyboru metody osiągnięcia tego celu. Rząd mógłby więc obniżyć akcyzę na prąd, ale równie dobrze mógłby podnieść akcyzę na gaz, spełniając formalny wymóg bez żadnej realnej korzyści dla odbiorców energii elektrycznej.
Dla osób rozważających wymianę źródła ogrzewania ten scenariusz ma ogromne znaczenie. Warto zwrócić uwagę na kilka czynników, które realnie wpływają na opłacalność pompy ciepła względem kotła gazowego:
- relacja cen samych nośników energii, a nie tylko stawek podatkowych,
- sprawność i efektywność energetyczna urządzenia grzewczego,
- koszty inwestycyjne związane z zakupem i montażem instalacji,
- ewentualne programy dopłat i ulgi podatkowe dostępne w danym momencie,
- kierunek, w jakim pójdzie ostateczna regulacja unijna w sprawie akcyzy.
Zrównanie stawek akcyzy poprzez podniesienie opodatkowania gazu zmieniłoby cały bilans ekonomiczny, ale niekoniecznie na korzyść portfeli konsumentów. Projekt wciąż znajduje się na etapie negocjacji, a Polska wraz z grupą innych państw będzie zabiegać o zmianę spornego zapisu lub przeniesienie go do innego aktu prawnego. Dla milionów gospodarstw domowych i przedsiębiorstw liczyć się będzie jednak przede wszystkim to, czy ostateczny kształt przepisów realnie obniży koszty energii elektrycznej i ułatwi opłacalną elektryfikację ogrzewania, transportu oraz przemysłu, a nie sam tryb, w jakim regulacja zostanie przyjęta.
Podsumowanie
Komisja Europejska zaproponowała rozporządzenie zrównujące akcyzę na prąd i gaz, co miałoby poprawić opłacalność pomp ciepła względem kotłów gazowych. Polska wraz z częścią państw członkowskich kwestionuje nie samą ideę, lecz tryb procedowania przepisu, argumentując, że sprawy podatkowe w UE wymagają jednomyślności, a nie większości kwalifikowanej. Spór w Radzie UE oznacza, że reforma może się opóźnić, a różnica w cenach prądu i gazu nadal będzie wpływać na decyzje Polaków o wymianie ogrzewania.