Holendrzy żegnają się z klasycznym kotłem gazowym. Od 2029 roku wymiana ogrzewania bez pompy ciepła nie wejdzie w grę

Problem, przed którym stanie każdy właściciel domu
Wyobraźmy sobie typową sytuację: stary kocioł gazowy odmawia posłuszeństwa, trzeba go wymienić, a najprostszym rozwiązaniem wydaje się zakup nowego urządzenia tego samego typu. W Holandii od 2029 roku taka opcja przestanie być dostępna. Rząd w Hadze zapowiedział, że przy naturalnej wymianie instalacji grzewczej w domach jednorodzinnych standardem stanie się ogrzewanie hybrydowe, czyli pompa ciepła współpracująca z kotłem gazowym. Informację tę minister mieszkalnictwa i planowania przestrzennego Elanor Boekholt-O'Sullivan przekazała parlamentowi, powołując się na ustalenia umowy koalicyjnej na lata 2026-2030.
Na czym polega sztuczka legislacyjna
Zamiast formalnego zakazu kotłów gazowych, holenderski rząd wybrał subtelniejszą drogę - zaostrzenie norm sprawności energetycznej instalacji grzewczych, które już dziś funkcjonują w przepisach budowlanych. Nowa norma formalnie pozostaje neutralna technologicznie, ale w praktyce spełnić ją będzie można wyłącznie za pomocą hybrydowej pompy ciepła albo urządzenia w pełni elektrycznego. Sam kocioł gazowy, grzejniki elektryczne czy panele na podczerwień tego progu nie przeskoczą.
Co ważne, nikt nie każe masowo demontować sprawnych instalacji. Nowy wymóg zacznie obowiązywać dopiero w momencie, gdy i tak dochodzi do wymiany urządzenia - przy remoncie, awarii lub naturalnym zużyciu kotła.
Dlaczego właśnie hybryda, a nie pełna elektryfikacja
Z wyliczeń rządowych wynika, że dom ogrzewany w modelu hybrydowym zużywa średnio o 65 procent mniej gazu niż przy klasycznym kotle, a emisja CO2 z budynku spada o ponad 30 procent. Zastrzeżono przy tym, że rzeczywista skala oszczędności zależy od wielu zmiennych: dotychczasowego zużycia gazu, typu budynku, jakości izolacji oraz bieżących cen energii.
Analizy dołączone do pisma do parlamentu pokazują też coś ciekawego - nawet jeśli regulator ACM wprowadzi taryfy sieciowe zróżnicowane w zależności od pory dnia, gospodarstwa z pompą ciepła i tak wyjdą finansowo lepiej niż te ogrzewające się wyłącznie gazem. Tam, gdzie warunki na to pozwalają, władze rekomendują wręcz rezygnację z gazu w ogóle i przejście na pompę ciepła w stu procentach - oszczędza się wtedy zarówno na paliwie, jak i na opłatach za przyłącze gazowe.
Sieć energetyczna też ma swoje zdanie
Od 2029 roku każda nowo montowana hybrydowa pompa ciepła będzie musiała być „inteligentna”, czyli zaprogramowana tak, by grzać dom głównie wtedy, gdy sieć elektroenergetyczna jest mniej obciążona albo gdy prąd tanieje. W najmroźniejsze dni, kiedy sieć pracuje na granicy wydolności, system ma automatycznie przełączać się na gaz, zdejmując obciążenie z infrastruktury elektrycznej.
To nie przypadek - Holandia od dłuższego czasu zmaga się z przeciążeniem sieci. Z badań cytowanych przez rząd wynika, że taki tryb pracy w większości przypadków pozwala uniknąć kosztownej rozbudowy przyłącza elektrycznego - wystarcza mniejsze, jednofazowe przyłącze. Wymagania techniczne dla takich inteligentnych urządzeń opisuje specjalne porozumienie branżowe, Nederlandse Technische Afspraak, opublikowane równolegle z całą zapowiedzią.
Co to oznacza w praktyce - kto jest zwolniony
- Budynki, które w najbliższym czasie zostaną podłączone do sieci ciepłowniczej
- Mieszkania w budynkach wielorodzinnych - tam brakuje miejsca na montaż, pojawia się problem hałasu, a niższe zużycie energii czyni inwestycję mniej opłacalną (rząd sugeruje w takich przypadkach zbiorczą pompę ciepła dla całego budynku lub podłączenie do ciepłownictwa sieciowego)
- Zabytki - montaż pompy ciepła wymaga tam zgody konserwatora
Rząd zaznaczył jednak, że obie pierwsze kategorie mogą zostać objęte obowiązkiem w przyszłości. Nie zapadła też jeszcze decyzja co do budynków użytkowych - szkół czy obiektów komercyjnych.
Wsparcie finansowe - jest, ale z datą ważności
Na dziś właściciele domów mogą liczyć na dopłaty z programu ISDE oraz preferencyjne finansowanie z Krajowego Funduszu Ciepła, uzupełnione o instrumenty SVVE i SVOH. Budżet na te programy zabezpieczono co najmniej do 2030 roku. Kłopot w tym, że - jak wynika z wewnętrznej notatki urzędników przygotowanej dla minister - na okres po 2030 roku nie zarezerwowano jeszcze żadnych środków. Decyzja w tej sprawie ma zapaść wiosną 2027 roku, równolegle z ustaleniami dotyczącymi dodatkowych działań klimatycznych.
To właśnie niepewność co do finansowania po 2030 roku wygląda na największe ryzyko całego przedsięwzięcia. Od tego, czy rząd przedłuży dopłaty, może zależeć, czy nowy obowiązek da się udźwignąć gospodarstwom domowym o skromniejszych budżetach.
Jak rozłożono to w czasie
Na początku 2027 roku ma się zakończyć zewnętrzne badanie, które określi, w jakich sytuacjach ogrzewanie hybrydowe zwraca się w całym cyklu eksploatacji urządzenia. Dopiero na tej podstawie rząd ustali ostateczny zakres obowiązku. Projekt przepisów trafi do konsultacji społecznych i parlamentu latem i jesienią 2027 roku, ich publikację zaplanowano na połowę 2028 roku, a wejście w życie - na 2029 rok. Zdaniem rządu to najwcześniejszy realny termin.
Sprawa pozostaje politycznie gorąca - w parlamencie zgłaszano już wnioski o całkowite wycofanie się z planu, choć większości nie zyskały. Kolejna debata na ten temat odbędzie się w komisji parlamentarnej w połowie października.
Spojrzenie z polskiej perspektywy
Holenderski przykład warto śledzić również nad Wisłą. Oba kraje wdrażają tę samą unijną dyrektywę o charakterystyce energetycznej budynków (EPBD), ale w zupełnie innym tempie. Holandia ma już konkretny obowiązek, precyzyjny harmonogram i mechanizm oparty na normach sprawności energetycznej. Tymczasem Polska - jak podaje Komisja Europejska - na początku października nie przekazała jeszcze nawet projektu krajowego planu renowacji budynków.
W polskim programie Czyste Powietrze, po wycofaniu dopłat do kotłów gazowych, dominującą pozycję zaczęły zajmować kotły na biomasę. Doświadczenia holenderskie podpowiadają jednak inną drogę: model hybrydowy, łączący pompę ciepła z istniejącym już kotłem gazowym, może być sensownym rozwiązaniem przejściowym tam, gdzie pełna elektryfikacja ogrzewania jest dziś zbyt droga albo napotyka barierę w postaci ograniczonych mocy sieci elektroenergetycznej. To podejście pozwala realnie obniżyć zużycie gazu i emisje, bez konieczności natychmiastowych, kosztownych inwestycji w infrastrukturę elektryczną.
Podsumowanie
Od 2029 roku w Holandii przy naturalnej wymianie starego kotła gazowego (z powodu awarii lub zużycia) trzeba będzie zainstalować pompę ciepła - hybrydową lub w pełni elektryczną. Rząd nie wprowadza formalnego zakazu kotłów gazowych, lecz zaostrza normy sprawności energetycznej instalacji grzewczych tak, by spełnić je mogły wyłącznie urządzenia z pompą ciepła. Według rządowych szacunków dom ogrzewany hybrydowo zużywa średnio o 65 proc. mniej gazu i emituje o ponad 30 proc. mniej CO2 niż przy klasycznym kotle.